Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


::: Sądne popołudnie :::

W tym mieście naprawdę czasem można stracić nerwy. Niby człowiek jest przygotowany na różnego typu „akcje” miasta, ale jednak co rusz mnie zaskakuje ten Wrocław (a może to nie miasto, tylko ludzie w nim żyjący i kierujący poszczególnymi komórkami). Można to nazwać historią jednego popołudnia gdy wracałem z pracy do domu. Człowiek już w miarę wyluzowany, brak stresy, nerwów ... jak to po pracy. Siadasz w tramwaj i po prostu chcesz dotrzeć do domu. Zresztą tak jak zawsze każdego popołudnia. Tego dnia, chyba kilka sytuacji sprzysięgło się przeciwko mnie. Jak zawsze po godzinie 17 idę na tramwaj linii 11 czasem 23 aby się po drodze przesiąść. W tym przypadku było to 23 (akurat jechał). Tradycyjnie miałem zamiar dojechać do Dubois, ale tak się nie stało. Tramwaj pojechał prosto w kierunku Kazimierza Wielkiego ku zdziwieniu pozostałych pasażerów. Celem uniknięcia dalszej podróży wysiadłem (jak inni) i piechotką skierowałem się na prawidłowy przystanek, już mi się to nie podobało gdyż zaczynały mi uciekać minuty. Na miejscu się okazało, iż całe zamieszanie spowodowane było wypadkiem zresztą śmiertelnym na torach. Trzeba było szukać autobusu, gdyż tramwaje nie jeździły ta trasą. Czekając na 128 ku mojemu szczęściu podjechał autobus zastępczy za tramwaj i po informacji kierowcy, iż jedzie w stronę Bema siadłem i odetchnąłem z ulga. Jak się okazało na krótko. Plac Bema to raptem jeden przystanek, a my już musimy wysiadać!jak to!? Koniec trasy czysty bezsens i wielka irytacja. Podjechał kolejny autobus który miał jechać w dalsza drogę (to się robiło paranoiczne). Widać było dezorientacje ludzi, zła informacja, brak orientacji co dalej. Autobus ruszył i zaczął jechać jakimiś dziurami zamiast po trasie tramwaju. Zatrzymywał się w czysto przypadkowych miejscach, gdzie ludzie wyskakiwali z niego z niewiadomą w oczach - „gdzie ja jestem?” ?autobus zrobił niesamowite koło, tylko po to by znaleźć się niedaleko Placu Bema (raptem kilka przystanków) ... szczęka mi opadła, trwało to już godzinę a ja na dobra sprawę tkwiłem w miejscu. Autobus dojechał do nowowiejskiej i zakończył trasę, to był kolejny boom! Nic nie jeździło w stronę Kromera a on kończy trasę?! Nie pozostało nic innego jak iść piechota i przynajmniej dość do mostów warszawskich. Zirytowany sytuacją wyruszyłem w trasę. Oczywiście, aby nie było za pięknie musiało coś się stać ... strzeliła mi sznurówka w bucie. A każdy wie co to znaczy gdy zerwie się sznurówka w butach trekking – otwierają się jak wachlarz możliwości poprzez swoją budowę i twardość skóry. Miałem do przejścia kawałek drogi a tu taki klops! Jak gejsza posuwałem się do przodu z zamiarem dotarcia do mostów warszawskich. Po dobrych 20 minutach dotarłem i stanąłem nie na tym przystanku co trzeba, widząc jak odjeżdża mój autobus linii N !!! to była porażka. Musiałem się cofnąć i stanąć na prawidłowym niestety. W oczach miałem nadzieję, że pojedzie 128 a według rozkładu miał być za 10 minut. Niestety znowu się przeliczyłem, nie wiadomo dlaczego te autobusy nie jeździły ani w jedna a ni w druga stronę. Zmuszony byłem zaczekać na kolejną N . Jak już przyjechała to był to zjazd do zajezdni a to oznaczało tylko jazdę do jednego przystanku ... można dostać pokręcenia z takiego ułożenia sytuacji czyż nie!? Autobusy mnie nie lubiły, but dawał o sobie znać ... wyglądałem już nie ciekawie – zły, zmęczony i marzyłem o spokoju. Dotarłem nieszczęsnym „zjazdem” do Kromera i z daleka zobaczyłem iż na pętli jest 147, który podjeżdża na przystanek. Tak jak inni rzuciłem się w pośpiechu przez pasy .... i tu się stała katastrofa i spalenie ze wstydu !!! Gdy przelatywałem przez nieszczęsną drogę but odmówił posłuszeństwa i wyleciał w powietrze!!! na oczach nastu kierowców i kilku pieszych, gorszego zakończenia dnia nie mogłem sobie wyobrazić. Autobus oczywiście mi uciekł a mi pozostało stać na przystanku i czekać już na jakikolwiek bus jadący w stronę psiego pola. Czułem wręcz oczy na sobie tych, którzy widzieli i mieli ubaw z całej sytuacji ... Na dany moment było to dla mnie najgorsze popołudnie ostatnich tygodni. Jazda trwała dwie godziny gdzie zazwyczaj do 35 minut! Teraz jednak z tego się śmieje, po prostu jak widać czasem tak się poukładają sprawy że nie mamy i tak czy tak na nie wpływu. Moim złym po południem właśnie był 16 marca na ten miesiąc i mam nadzieję, ze jedynym takim póki co.

komentarze (0) | dodaj komentarz

piątek, 19 marca 2010

Licznik odwiedzin: 71730

czas leci nieubłaganie...

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

wrzuć głos na blog






zobacz wyniki

według mnie warte polecenia

Erotyczna

Festiwalowa

moje miasta...

::: O życiu :::

Codzienność geja w całym tym szalonym życiu...

O to o mnie kilka słów...

Jaki jestem...hm...samemu tak trudno..., lecz ok. Co ważne jestem zajęty i mam szczęśliwy związek z którego jestem dumny. Mieszkam we Wrocławiu, mieście które pokochałem już wiele lat temu...gdzie również poznałem mojego mężczyznę. mam dwadzieścia kilka lat, mam ponad 180 cm wzrostu i jestem sympatyczny. Nie pale..hm niestety mój facet tak, lecz cóż począć.Pracuję we Wrocławiu. Jestem podróżnikiem a to za sprawą mojego mężczyzny, który ma wspaniałe pomysły na spędzanie czasu we dwoje...
Pisząc tego bloga mam ochotę dzielić się
wszystkim z mojego życia.
Liczę na ciekawe komentarze od Was - czytających.





To tyle o mnie...

Bądz moim gościem ...

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 19.01.2010 11:46:44
  • autor: adammen
  • treść: A ja tam byłem i spo...
B l o g i   g e j ó w
Skamu.com - The only place for Myspace icons, Orkut avatars, and profile codes
Orkut Graphics
http://wszyscynatak.pl/

Jak wyglądają statystyki?

Odwiedziny: 71730
Wpisy
  • liczba: 429
  • komentarze: 381
Galerie
  • liczba zdjęć: 81
  • komentarze: 17
Bloog istnieje od: 983 dni